Inhaltsverzeichnis

Dieser Text stammt aus dem Austellungskatalog:
"Wach auf mein Herz und denke!" - Zur Geschichte der Beziehungen zwischen Schlesien und Berlin-Brandenburg
"Przebudz się, serce moje, i pomyśl" - Przyczynek do historii stosunków między Śląskiem a Berlinem-Brandenburgia
Hrsg.: Gesellschaft für interregionalen Kulturaustausch - Berlin / Stowarzyszenie Instytut Śląskie - Opole
Berlin-Oppeln 1995, ISBN 3-87466-248-9 sowie ISBN 83-85716-36-X



Stanisław Senft, Opole

WERYFIKACJA NARODOWA I REPOLONIZACJA NA ŚLĄSKU W LATACH 1945 - 1950

Zakończenie II wojny światowej stanowiło istotną cezurę w dziejach Europy, Niemiec i Polski, ale dla dotychczasowych wschodnich prowincji pruskich rok 1945 oznaczał przede wszystkim początek zupełnie nowej epoki. Na mocy postanowień konferencji międzynarodowych w Jałcie, a zwłaszcza w Poczdamie, zwycięskie mocarstwa alianckie dokonały podziału kontynentu na strefy wpływów i ustaliły nowe granice Niemiec. Postanowiona została cesja ziem położonych między linią Odry-Nysy Łużyckiej a przedwojenną granicą polsko-niemiecką, w tym także Śląska, na rzecz państwa polskiego. Ta zmiana terytorialna, nie pierwsza w dziejach powszechnych, połączona została z ogromnymi, liczonymi w miliony osób przesunięciami ludnościowymi. Choć przesiedlenia nie stanowiły również osobliwego wyjątku w czasach współczesnych, ze względu na swe rozmiary to, co zaszło po 1945 r., było zjawiskiem bez precedensu od wczesno--średniowiecznej wędrówki ludów. Przyczyną decyzji była chęć "rozwikłania zagmatwanej mozaiki demograficznej" Europy Środkowej i próba radykalnego rozwiązania kwestii narodowościowych na styku Niemiec z ich wschodnimi sąsiadami.

Polnische Bekanntmachung aus dem Jahr 1946 - Polskie ogłoszenie z roku 1946
Polnische Bekanntmachung aus dem Jahr 1946 - Polskie ogłoszenie z roku 1946

Stanowiło to więc bezpośredni skutek II wojny światowej, uznano bowiem, że po smutnych doświadczeniach lat poprzednich - zbrodniach nazistowskich wobec społeczeństw okupowanych krajów - nie było szans poprawnego współżycia z niemiecką mniejszością, niezależnie od tego, gdzie ona by zamieszkiwała, czy w starych, czy w nowych granicach. Przy tak przyjętych rozwiązaniach zastosowano oczywiście odpowiedzialność zbiorową, która dotknęła wielu niewinnych ludzi, nie mających nic wspólnego ze zbrodniami nazizmu. W powyższej sprawie podejmowano decyzje bez udziału i jakiejkolwiek dyskusji ze stroną niemiecką. Bezwarunkowa kapitulacja, rozpad struktur państwowych III Rzeszy, okupacja przez wojska czterech mocarstw-pozbawiły Niemcy na kilka lat status podmiotu polityki międzynarodowej, najwyższą władzę w kraju sprawowała aliancka Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec. W realiach ówczesnego czasu lepszych rozwiązań nie widziano. Inicjatywa, sugestia, a w końcu kategoryczny nakaz wykonania postanowień poczdamskich pochodziły od wielkich mocarstw, aktywnie kształtujących powojenny porządek europejski. Za techniczne wykonanie operacji przesiedleń odpowiedzialne były władze państw wysiedlających, a więc Polska, Czechosłowacja, Węgry, w przypadku rejonu Królewca - ZSRR.

Jeśli chodzi o wcześniejsze polskie koncepcje powojennych rozstrzygnięć terytorialnych, istniała zgodność co do potrzeby nabytków na zachodzie i północy, przede wszystkim inkorporacji zachodniej części Górnego Śląska (tzw. Śląska Opolskiego), Prus Wschodnich, Wolnego Miasta Gdańska oraz "wyprostowania strategicznego" niektórych odcinków granicznych. Różne kręgi polityczne, łącznie z polskim rządem emigracyjnym w Londynie, wysuwały natomiast odmienne projekty co do zasięgu zmian. Linię Odry-Nysy Łużyckiej, jako najkrótszej możliwej granicy polsko- -niemieckiej, wysunęli po raz pierwszy i konsekwentnie propagowali działacze poznańskiej inteligencji katolickiej, związanej z konspiracyjną organizacją Ojczyzna. Ideę tę przejęli niektórzy politycy z partii prawicowo-narodowych, stopniowo torowała sobie ona również drogę wśród innych obozów politycznych, nie wyłączając polskiej lewicy komunistycznej. Ta ostatnia, choć początkowo słaba, nieliczna i bez większych wpływów w społeczeństwie, przy poparciu radzieckiego protektora przejęła jednak władzę w państwie i mogła koncepcje terytorialne oraz transfer ludności zrealizować w praktyce. Politycy polscy nie rozważali początkowo wysiedleń wielomilionowych mas ludzkich obawiając się, że po stratach demograficznych lat wojny i okupacji nie będzie możliwe zasiedlenie nowymi osadnikami z Polski rozległych obszarów Nadodrza. Pojawiły się natomiast różne projekty częściowych przesiedleń ludności niemieckiej, przede wszystkim związanej aktywnie z reżimem narodowosocjalistycznym, przy pozostawieniu elementu niezbędnego w życiu gospodarczym. Stanowisko to zmieniło się dopiero wtedy, gdy mocarstwa przedstawiły sprawę wysiedleń jako oczywisty warunek powojennych zmian granic oraz kiedy stało się jasne, że USA i W. Brytania poprą radzieckie roszczenia do polskich ziem wschodnich.

Vertreibung der Deutschen in Liegnitz - Wypędzenie Niemców w Legnicy
Vertreibung der Deutschen in Liegnitz - Wypędzenie Niemców w Legnicy

Społeczeństwo polskie przyjęło postanowienia jałtańsko-poczdamskie w zdecydowanej większości pozytywnie. Wpłynął na to zarówno głęboki, pookupacyjny uraz antyniemiecki, jak i przekonanie o koniecznej rekompensacie za utracone ziemie na Wschodzie. Spośród terytoriów, które Polska zyskała w 1945 r., obie prowincje śląskie zajmowały szczególne miejsce, z uwagi na swój potencjał ludnościowy, gospodarczy i dorobek kultury duchowej. Przeszło 4,5 mln mieszkańców w 1939 r. (z czego ponad 3 mln na Dolnym, ponad 1,5 mln na Górnym Śląsku) stanowiło blisko 50% zaludnienia całości ówczesnych niemieckich terenów wschodnich. Dodatkowo na Górnym Śląsku istniała zróżnicowana sytuacja narodowościowo-kulturowa. Wysoki odsetek ludności rodzimej, mimo częściowo obiektywnych, częściowo w czasach najnowszych sterowanych przez państwo procesów asymilacyjnych, zachował wiele elementów tradycyjnej kultury ludowej, posługiwał się też na codzień miejscową gwarą języka polskiego. Przy silnym poczuciu odrębności regionalnej przejawiał jednocześnie odmienne, charakterystyczne dla etnicznego pogranicza postawy narodowe, od zdecydowanych przekonań patriotycznych, związanych z jedną lub drugą stroną, po niski stopień świadomości lub wręcz indyferentyzm narodowy. Porażki wojenne wpłynęły na częściowy spadek autorytetu państwa niemieckiego w starszym i średnim pokoleniu Górnoślązaków, natomiast młoda generacja, poddana silnej indoktrynacji nazistowskiej, czuła się mocno związana z niemczyzną.

Geldwechselstelle am Sammelplatz in Liegnitz - Punkt wymiany pieniędzy na punkcie zbornym w Legnicy
Geldwechselstelle am Sammelplatz in Liegnitz - Punkt wymiany pieniędzy na punkcie zbornym w Legnicy

W momencie zmiany przynależności państwowej Śląska sytuacja ludnościowa była płynna i praktycznie niemożliwa do precyzyjnego ustalenia. Miało miejsce kilka następujących po sobie bądś przebiegających równolegle procesów. Ostatnie miesiące wojny przyniosły napływ ewakuowanych uchodśców z zagrożonych bombardowaniami zachodnich i centralnych prowincji Rzeszy, przez co, pomimo własnych strat biologicznych, zaludnienie regionu zwiększyło się co najmniej o kilkanaście procent. Przed zbliżającym się frontem nastąpiła, zwłaszcza na Śląsku Opolskim i w rejonie Wrocławia, ucieczka części ludności w panice, częściowo zarządzona przez władze nazistowskie przymusowa ewakuacja. Niektóre obszary praktycznie opustoszały, wyludniły się zwłaszcza miasta. Zbyt póśno przeprowadzona i śle zorganizowana ewakuacja przyniosła dalsze straty wśród ludności. Pozostali w stronach rodzinnych doświadczyli wszelkich okropności współczesnych wojen: gwałtów, rabunków i rekwizycji, czasem nawet krwawych pacyfikacji ze strony wojsk radzieckich. Po przejściu linii frontu internowano na Śląsku Opolskim większość mężczyzn w wieku 16-60 lat, z których część deportowano w głąb ZSRR, pozostałych wykorzystywano w obozach pracy, utworzonych przy ważnych dla gospodarki wojennej zakładach przemysłowych. Wiosną 1945 r., nawet jeszcze przed kapitulacją Niemiec, ludność, która uciekła, częściowo wracała. Był to ruch żywiołowy, z reguły nie rejestrowany. Słabo wówczas strzeżoną, formalnie jeszcze nie zatwierdzoną nową granicę, przekraczano nielegalnie. Przejścia wojenne zwichnęły strukturę ludności miejscowej, utrzymywała się niespotykana wcześniej duża przewaga kobiet, nieproporcjonalnie duży odsetek dzieci i starców. Deportacje i pozostanie części mężczyzn na Zachodzie stwarzały poważny problem rodzin podzielonych.

Liste eines Transport mit deutschen Vertriebenen aus Waldenburg - Lista transportu wypędzonych Niemców z Wałbrzycha
Liste eines Transport mit deutschen Vertriebenen aus Waldenburg - Lista transportu wypędzonych Niemców z Wałbrzycha

Powrót Niemców na Śląsk stwarzał dalsze problemy, gdyż równolegle rozpoczęło się już przyjmowanie pierwszych transportów przesiedlanej ludności polskiej z terenów wschodnich, głównie z dawnych województw lwowskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego i wołyńskiego. Brak możliwości osadniczych powodował często umieszczanie rodzin napływowych obok miejscowych, szczególnie na wsiach, w tych samych mieszkaniach i gospodarstwach, co często rodziło fatalne skutki społeczne i były zarzewiem nowych konfliktów.

Powracający Niemcy deklarowali się bardzo często jako antyfaszyści, komuniści i socjaldemokraci. Liczyli, że pozwoli to im pozostać w rodzinnych stronach, przy poparciu wojskowych komendantur radzieckich, sprawujących w tym okresie faktyczną władzę w terenie. Rachuby owe znacznie osłabły po decyzjach konferencji poczdamskiej. Wówczas to, przy pomocy Rosjan, większość wybitniejszych działaczy byłej KPD opuściła Śląsk, wyjeżdżając do okupacyjnej strefy radzieckiej (póśniejszej NRD).

Rückseite der Transportliste
Rückseite der Transportliste

Ale jeszcze przed rozstrzygnięciem w Poczdamie administracja polska obejmowała tereny po Odrę-Nysę Łużycką. Przystąpiono też do pierwszych wysiedleń Niemców z powiatów nadgranicznych, w pasie 100-kilometrowym. W czerwcu i lipcu 1945 r. akcję tę zorganizowało Wojsko Polskie. W rezultacie usunięto za Odrę kilkaset tysięcy osób na Dolnym Śląsku i Pomorzu, choć jak przyznawały to póśniejsze sprawozdania, stwarzając pospiesznie fakty dokonane działano chaotycznie, bez liczenia się z kosztami gospodarczymi. Na Górnym Śląsku tamtejszy wojewoda, gen. A.Zawadzki, zarządził w czerwcu wstrzymanie dalszych powrotów Niemców, opornych polecał umieszczać w obozach i traktować jako "uciążliwych i szkodliwych cudzoziemców", po czym wydalać do strefy radzieckiej. W lipcu i sierpniu miała miejsce seria dalszych wysiedleń, dokonywana przez milicję i urzędy bezpieczeństwa. Obejmowała w pierwszym rzędzie zdemaskowanych nazistów, aktywnych działaczy NSDAP, członków SS, SA, pracowników i współpracowników gestapo (tzw. element wrogi), póśniej starców, kaleki, osoby chore, uchodśców z innych terenów (tzw. element uciążliwy), następnie osoby, które nie ubiegały się o weryfikację narodowościową i przyznanie obywatelstwa polskiego (o czym poniżej), wreszcie w ostatnim rzucie - fachowców niezbędnych w życiu gospodarczym, przy odbudowie przemysłu itp. Wysiedlanych umieszczano częściowo w specjalnych obozach przejściowych, które początkowo istniały w każdym powiecie (wykorzystano do tego celu dawne hitlerowskie obozy pracy i jenieckie), grupując jednorazowo od kilkuset do kilku tysięcy ludzi. Nie umieszczanych w obozach gromadzono w specjalnych punktach etapowych bezpośrednio przed podróżą. Wysiedlanym pozwalano zabrać żywność i rzeczy osobiste, o wadze do 20 kg na osobę i odstawiano do granicy transportem kolejowym. Pozostawiane mienie konfiskowano. Władze lokalne zachęcały też Niemców do dobrowolnych wyjazdów indywidualnych, oferując szybsze przyznanie odpowiednich dokumentów i bezpłatny przejazd koleją. W ten sposób pierwsza fala wysiedleń, do jesieni 1945 r., objęło około 450 tys. osób z Dolnego Śląska, 86 tys. ze Śląska Opolskiego, 33,5 tys. z przedwojennej polskiej części Górnego Śląska.

Od 1946 r. akcja wysiedleń przybrała chrakter zorganizowanych transportów pod nadzorem międzynarodowym. Uruchomiono stałe, wahadłowe kursy pociągów do radzieckiej i brytyjskiej strefy okupacyjnej. Strona polska zobowiązana była zapewnić ochronę transportów, opiekę sanitarną i wyżywienie. Wysiedleniu podlegały całe rodziny, których nie należało rozdzielać. Oprócz wyreklamowanych fachowców nie wysiedlano kobiet ciężarnych, matek z kilkutygodniowymi niemowlętami i ludzi obłożnie chorych. Wysiedlani mogli zabrać bagaż "nie przekraczający fizycznych możliwości danej osoby". Prowiant na podróż do strefy brytyjskiej ustalano na 4 dni, do radzieckiej na 1 dobę według ówczesnego zaopatrzenia kartkowego II kategorii. Wolno było wywieść początkowo 500, póśniej 1 000 marek na osobę.

W praktyce nie zawsze jednak zachodziła zgodność z obowiązującymi przepisami i instrukcjami. Wiele zależało od postawy polskich konwojentów transportów. Część z tych ludzi, niewątpliwie zdemoralizowana okresem wojny i okupacji nie umiała ukryć swej nienawiści do wysiedlanych Niemców. Kierowała się prymitywnym uczuciem prywatnej zemsty i chęcią wzbogacenia się ich kosztem. Dochodziło więc do szykan i pospolitych rabunków. Przeżycia te musiały pozostawić wiele goryczy i poczucie dodatkowej osobistej krzywdy we wspomnieniach wielu wysiedleńców. Zdarzały się z kolei także wypadki poprawnego traktowania, a nawet okazywania pomocy i sympatii, co znalazło odbicie w oficjalnych podziękowaniach niemieckich uczestników transportu.

Największe natężenie wysiedleń przypadło na 1946 r. (1,1 mln osób z Dolnego Śląska, 160 tys. z Górnego Śląska), w latach następnych liczba transportów i osób wysiedlonych stopniowo malała. W 1949 r. zakończyła się akcja zorganizowana i zlikwidowano ostatnie istniejące jeszcze obozy - punkty etapowe w Głubczycach i Wrocławiu-Psim Polu. W 1950 r. przeprowadzono jeszcze tzw. operację "Link", wysiedlając dodatkowo kilkanaście tysięcy osób. W sumie, do 1950 r. wysiedlenia ludności niemieckiej ze Śląska objęły według danych polskich 1 770,5 tys. dotychczasowych mieszkańców Dolnego Śląska i 309 tys. z Górnego Śląska (w tym około 55 tys. z jego części wschodniej). Według statystyk niemieckich, ujmujących zapewne również część wcześniej ewakuowanych i zbiegłych, do końca 1946 r. przybyło do radzieckiej strefy okupacyjnej 1,31 mln uciekinierów i wysiedlonych ze Śląska, do brytyjskiej 1,028 mln, do amerykańskiej - 559 tys., do francuskiej - około 18 tys., łącznie blisko 2,1 mln osób. W 1949 r., już na terenie obu proklamowanych państw niemieckich, znajdowało się ogółem 2,7 mln Ślązaków, w tym 1,65 mln w RFN, łącznie z Berlinem Zachodnim. Uwzględnia się tu również urodzone w nowych miejscach pobytu dzieci wysiedleńców. W całej akcji wysiedleń Niemców z Polski Śląsk stanowił region o największym udziale, bo niezależnie od występujących rozbieżności w różnych śródłach było to zawsze więcej niż 2/3 ogółu wysiedlonych.

Wysiedlenia nie objęły zdecydowanej większości polskojęzycznych Górnoślązaków. Stanowisko władz polskich w tej sprawie było od początku jednoznaczne: "nie chcemy ani jednego Niemca, nie oddamy ani jednego Polaka". Miała temu służyć selekcja narodowościowa i nadanie obywatelstwa polskiego poprzez postępowanie weryfikacyjne lub rehabilitacyjne. Przyjęto jako zasadę, że ludność miejscowa używająca gwary górnośląskiej stanowi część narodu polskiego. Język uznano zatem za podstawowe i obiektywne kryterium przynależności narodowej. O wydanie początkowo tymczasowych zaświadczeń, póśniej przyznanie stałego obywatelstwa polskiego, ubiegać musieli się jednak sami zainteresowani, składając specjalnie przygotowane formularze wniosków, do rozpatrzenia przez komisje weryfikacyjne. W komisjach tych główną rolę odgrywać mieli przedstawiciele ludności miejscowej, działacze przedwojennego Związku Polaków w Niemczech. System komisji zbudowany był zgodnie z terenową strukturą administracyjną. Instancje wyższe miały prawo zmieniać postanowienia komisji niższego szczebla, a także rozpatrywać ewentualne odwołania. W warunkach górnośląskich zasada precyzyjnego oddzielenia narodowości nie zawsze okazała się możliwa. W toku realizacji dochodziło zatem do wielu wypaczeń, zarówno pozytywnej weryfikacji osób niewątpliwie narodowości niemieckiej, jak i nadużyć na korzyść Polaków górnośląskich ze strony członków komisji wywodzących się z ludności napływowej. Konflikt interesów, często z niskich pobudek materialnych, zachęcał do weryfikacji negatywnej, co równało się z zakwalifikowaniem sąsiada - konkurenta do atrakcyjnego mieszkania lub gospodarstwa rolnego - na wysiedlenie do Niemiec. Zupełnie śle zorganizowana została weryfikacja na Dolnym Śląsku, gdzie - wobec rozproszenia i nikłego odsetka ludności polskiej - powołano miejscowych do większości lokalnych i powiatowych komisji. Komisje organizowano z opóśnieniem, już po wysiedleniu części wnioskodawców, a napływowe władze lokalne nie kryły wrogości do autochtonów i nawet starały się akcję weryfikacyjną sabotować.

Mimo tak skomplikowanych uwarunkowań do końca 1949 r. zweryfikowano pozytywnie na Górnym Śląsku około 850 tys., na Dolnym Śląsku przeszło 15 tys. osób, co stanowiło aż 85% wszystkich zweryfikowanych na nowych ziemiach zachodnich i północnych Polski, byłych wschodnich prowincjach Rzeszy. Poddając się weryfikacji ogół Górnoślązaków wybrał nie tyle Polskę, co małą ojczyznę lokalną. Nie zachęcały też do migracji trudne warunki życia w powojennych Niemczech końca lat czterdziestych.

Niemcy etniczni zostali pozbawieni możliwości otrzymania obywatelstwa polskiego na podstawie specjalnego, kilkakrotnie nowelizowanego dekretu o wyłączeniu z narodu polskiego wrogich elementów. Dekret przestał obowiązywać dopiero w 1951 r. Wyjątek uczyniono dla małżeństw mieszanych, przy czym strona niemiecka musiała złożyć deklarację wierności państwu polskiemu i zobowiązanie, że dzieci swoje wychowa w duchu polskim. Zdarzające się wówczas przypadki zawierania nowych małżeństw polsko- -niemieckich spotykały się z krytyką środków przekazu, przy argumentacji do złudzenia przypominającej hitlerowskie teorie rasowe "a` rebours". Nota bene tylko niewielka część świadomych narodowo Niemców, znających język polski i gwarę górnośląską, mająca odpowiednie powiązania rodzinne, zdecydowała się wówczas ubiegać o nowe obywatelstwo, z różnym zresztą skutkiem. Większość, wobec ogólnej powojennej pauperyzacji, wrogości polskiej ludności napływowej, nie widząc możliwości dalszej egzystencji na statusie obywateli drugiej kategorii - pragnęła Polskę opuścić.

Odrębny problem stanowiła likwidacja skutków niemieckiej listy narodowościowej w przedwojennym województwie śląskim. Tu jako podstawowe kryterium przyjęto zachowanie się podczas okupacji. Pomijając specyficzne przypadki indywidualne, rozpatrywane przez odpowiednie sądy jeszcze przez kilka lat, dekretem z sierpnia 1945 r. przyznano stałe zaświadczenie obywatelstwa polskiego posiadaczom III i IV grupy volkslisty (tj. łącznie około 76% ogółu), rozpatrując wnikliwie przypadki z grupy II.

Pozostawiono na Śląsku (głównie Dolnym) kilkadziesiąt tysięcy wyreklamowanych fachowców narodowości niemieckiej, zatrudnionych przede wszystkim w górnictwie i przemyśle spożywczym, wraz z rodzinami. Najwięcej, bo prawie 25 tys. osób w Zagłębiu Wałbrzyskim. Z 50 tys. przebywających na Śląsku niemieckich jeńców wojennych większość w 1949 r. repatriowano do NRD.

Problem rozdzielonych rodzin, głównie kobiet z dziećmi, których mężowie pozostawali od zakończenia wojny w Niemczech, dotyczył tylko na Górnym Śląsku przeszło 22 tys. kobiet i prawie 55 tys. dzieci. Sprawa została zasadniczo rozwiązana dopiero podczas akcji łączenia rodzin w latach 1956-1959.

Po zakończeniu wysiedleń i weryfikacji, reformie administracyjnej i spisie powszechnym, przeprowadzonym w Polsce pod koniec 1950 r., liczba ludności rodzimej w województwach śląskich wynosiła: 418 251 osób (około 52% ogółu mieszkańców) - w województwie opolskim, 350 160 (12,8%) w katowickim, 83 421 we wrocławskim, niespełna 5 tys. w historycznie dolnośląskich powiatach województwa zielonogórskiego. Zatem punkt ciężkości polityki integracyjnej leżał w województwie opolskim.

Pilnym zadaniem władz była próba włączenia ludności autochtonicznej w nurt życia państwowo-narodowego, nauczanie polskiego języka literackiego, literatury, historii, geografii i zagadnień Polski współczesnej. Akcja tzw. repolonizacji objęła w latach 1945-1951 przeszło 50 tys. mieszkańców Śląska Opolskiego, nie licząc młodzieży szkolnej. Przyspieszone kursy repolonizacyjne przeznaczone były głównie dla ludzi dorosłych, miały przygotować kadry dla administracji lokalnej, pracy biurowej, handlu uspołecznionego, pracy oświatowej i kulturalnej. W Opolu utworzono we wrześniu 1945 r. Gimnazjum i Liceum dla Dorosłych Spółdzielni Nauczycielskiej Oświata. W 1947 r. zostało ono upaństwowione i jako Liceum Repolonizacyjne skupiało głównie byłych uczniów i absolwentów szkół niemieckich. Podobny cel przyświecał utworzonym uniwersytetom ludowym: w Błotnicy Strzeleckiej, Większycach, Sowczycach, Sulisławiu i Łosiowie, pierwsze w nich zajęcia miały wybitnie repolonizacyjny charakter.

Pod koniec lat czterdziestych, w warunkach pogłębiającej się stalinizacji wszystkich dziedzin życia w Polsce, narzucania scentralizowanego modelu totalitarnego państwa, bez uwzględniania różnic lokalnych wynikających z odrębnych tradycji historycznych, te metody pracy zostały zarzucone. Akcję repolonizacyjną, rozpoczynaną z dużym rozmachem wygaszono, większość uniwersytetów ludowych rozwiązano. Skomplikowany problem integracji uznano odgórnie za rozstrzygnięty i zakończony. Program oświatowy nie uwzględniał odtąd specyfikacji regionalnej. Zresztą w codziennej praktyce, kontakt uczniów-autochtonów z domem i środowiskiem rodzinnym okazywał się silniejszy, niż oddziaływanie szkoły i kolegów z rodzin napływowych. Polityka integracyjna państwa, będąca de facto dążeniem do szybkiej, całkowitej asymilacji, do 1956 r. w bardzo nieatrakcyjnym wzorcu "socrealistycznym", okazała się wybitnie antyautochtoniczna i poniosła całkowitą porażkę. Wykazał to dobitnie już rok 1952, który zaprzeczał rezultatom niedawnej weryfikacji, unaocznił nikłe osiągnięcia w zabiegach integracyjnych, rozczarowanie do rzeczywistości i wyobcowanie znacznej części autochtonów ze społeczeństwa polskiego. Wówczas to, podczas akcji nadawania dowodów osobistych (paszportyzacji), aż około 70 tys. mieszkańców województwa opolskiego i 13 tys. katowickiego przyznało się do narodowości lub obywatelstwa niemieckiego.

Możliwość po 1956 r. wyjazdów na Zachód w ramach akcji łączenia rodzin zapoczątkowała proces stałych migracji z Polski, trwający aż do końca lat osiemdziesiątych, zmniejszający stopniowo nie tylko odsetek, ale liczbę ludności miejscowego pochodzenia na Śląsku Opolskim.

Reasumując - przełomowe wydarzenia pierwszych lat powojennych rozerwały starą, ukształtowaną przez pokolenia tkankę społeczną w regionie, mozolnie budowanie nowej okazało się na terenach kulturowo mieszanych sprawą długiego dystansu czasowego. Rozpoczęta niebawem "zimna wojna" i długoletnie hermetyczne zamknięcie granic państwowych, a i póśniejsze utrudnienia w kontaktach międzynarodowych, opóśniały proces pojednania i gojenia ran.

LITERATURA:

  • V. ACKERMANN: Die Ansiedlung der Schlesier in der Bundesrepublik Deutschland seit 1945. W: Oberschlesien als Brücke zwischen Polen und Deutschen, Evangelische Akademie Mülheim/Ruhr, Begegnungen 3/90, 1990;
  • Z. KOWALSKI: Powrót Śląska Opolskiego do Polski. Opole 1988;
  • Z. ŁEMPINSKI: Przesiedlenie ludności niemieckiej z województwa śląsko-dąbrowskiego w latach 1945-1950. Katowice 1979;
  • J. MISZTAL: Weryfikacja narodowościowa na Śląsku Opolskim 1945-1950. Opole 1984;
  • M. ORZECHOWSKI: Z dziejów polskiej ludności autochtonicznej na Dolnym Śląsku. Weryfikacja narodowościowa 1945-1949. W: Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka 4/1957;
  • T. MUSIOŁA (red.): Oświata na Opolszczyśnie 1945-1959. Katowice 1961;
  • B. PASIERB: Migracja ludności niemieckiej z Dolnego Śląska w latach 1944-1947. Wrocław 1969;
  • S. SENFT: Sytuacja polskiej ludności rodzimej na ziemiach zachodnich i północnych w latach 1945-1960. W: R. Rauziński, S. Senft (red.): Polska ludność rodzima na ziemiach zachodnich i północnych po II wojnie światowej, t. I. Opole 1990;
  • T. URBAN: Deutsche in Polen. Geschichte und Gegenwart einer Minderheit. München 1993.

Valid XHTML 1.0 Transitional